09
STY
2020

Stan nieważkości – kosmos

Już od pierwszej sekundy nieważkość zmienia ludzki organizm – lub dokładniej mówiąc: dezorganizuje go. Astronauty nie uchroni przed tym nawet skomplikowana aparatura: między gwiazdami człowiek starzeje się ok. 17 razy szybciej niż na Ziemi. – Po trzech latach na orbicie kondycja fizyczna 30-letniego mężczyzny osiągnęłaby poziom emeryta – niezależnie od tego, w jak dobrej formie byłby na początku – wyjaśnia Robert Fitts, biolog z Uniwersytetu Marquette.

Dlaczego tak się dzieje? Astronauci zwykle spędzają na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (International Space Station, ISS) sześć miesięcy, ale niektóre ze skutków oddziaływania nieważkości stają się u nich widoczne już po kilku sekundach: prawie trzy czwarte doskonale przeszkolonych ludzi podczas swojego pierwszego lotu w kosmos natychmiast odczuwa mdłości, ponieważ napływające z różnych narządów zmysłów informacje nagle przestają do siebie pasować.

Weźmy równowagę. Na Ziemi przemieszczanie się endolimfy w uchu wewnętrznym zależy od tego, gdzie znajduje się środek planety – w przestrzeni kosmicznej ta ciecz wiruje bez celu przy każdym ruchu głowy. – Pojęcia takie jak „góra”, „dół”, „pion” i „poziom” nagle przestają istnieć. Od pierwszej minuty masz wrażenie, że się przewracasz – mówi Mirosław Hermaszewski, jedyny Polak, który poleciał w kosmos. Przypomina to objawy choroby morskiej: mózg zakłada, że przyczyną dezorientacji jest zatrucie pokarmowe i wydaje polecenie jak najszybszego opróżnienia żołądka.

Trwa to do chwili, gdy po kilku dniach organizm wyłączy wszystkie na pozór „zepsute” receptory – i zatrzyma pędzącą w głowie karuzelę. – Spośród zmysłów dostarczających informacji na temat położenia oraz ruchu w przestrzeni czynny  pozostaje jedynie ten, który odpowiada za odczuwanie rotacji – wyjaśnia Chris Hadfield.

 

Również serce zachowuje się tak, jakby w dalszym ciągu było na Ziemi, i walczy z nieobecną grawitacją, uparcie pompując krew do głowy. Konsekwencje? Nabrzmienie twarzy i szyi. Aby zapobiec napadom duszności, skafandry kosmiczne dobiera się więc o pół rozmiaru za duże.

Siła ciążenia przestaje oddziaływać także na płyny ustrojowe. – Zatoki przynosowe przez cały czas są zatkane, jak przy przeziębieniu – wspomina Hadfield. Bez grawitacji człowiek po prostu wysycha. Astronauci tracą w sumie około 20% płynów ustrojowych. Przed powrotem na Ziemię wypijają kilka litrów wody z solami mineralnymi, aby nie doszło do zapaści organizmu z powodu braku ciśnienia w jego wnętrzu. Im dłużej ciało przebywa w kosmosie, tym większej ulega degeneracji.

W ciągu pół roku ubywa mu około 8% całkowitej masy kostnej. Masa mięśniowa zmniejsza się o 10%, mimo że astronauci próbują temu przeciwdziałać, trenując co najmniej przez 2,5 godziny dziennie. Ponadto każda komórka musi radzić sobie z dziesięć razy większą niż na Ziemi dawką rakotwórczego promieniowania kosmicznego.

Ale wbrew pozorom nie wszystko na orbicie działa na niekorzyść człowieka: zgodnie z teorią względności Einsteina dla osoby poruszającej się bardzo szybko czas płynie wolniej niż w przypadku kogoś, kto przemieszcza się wolno – to dziwne zjawisko fizyczne nazywane jest dylatacją czasu. ISS mknie wokół Ziemi z prędkością 28 000 km/h. Dzięki temu Hadfield po półrocznym pobycie na jej pokładzie zyskał w stosunku do innych mieszkańców naszej planety… 0,007 sekundy przewagi. Nadal jest to marnym pocieszeniem w porównaniu z ogromnym obciążeniem organizmu, na jakie narażają się astronauci.

Źródło:
https://menway.interia.pl/obyczaje/nauka/news-mordercza-przestrzen-brutalna-prawda-o-lotach-w-kosmos,nId,4248582,nPack,1#iwa_source=worthsee

 

Leave a Reply

*

captcha *